Soł, aj hołp ju lajk it. :]
Obdarzeni
Prolog.
W całkiem innym świecie, niezliczone biliony lat świetlnych od Układu Słonecznego, znajdowała się planeta zwana Amaru. Była ona odpowiednikiem naszej Ziemi: istniało na niej życie, ludzie – na pozór tacy sami jak ziemscy, woda, zwierzęta, rośliny, a technika dorównywała technice na Ziemi. Jednak na Amaru populacja była o wiele niższa niż na naszej planecie, a tak zwani ludzie różnili się czymś od typowych przedstawicieli gatunku homo sapiens. Mianowicie, każdy człowiek na tym świecie posiadał Dar. Każdy, bez wyjątku. Już malutkie dziecko, zaraz po urodzeniu potrafiło strzelać piorunami z dłoni, rozpalać ogień jednym paluszkiem, czy zamrażać dotykiem. Rodzajów darów istniało mnóstwo, ale była bardzo ważna zasada: na każdą osobę przypada jeden Dar. Tak więc nikt nie mógł pochwalić się więcej niż jedną specjalną umiejętnością.
Pewnego dnia urodził się chłopiec hojnie obdarzony – potrafił teleportować się gdziekolwiek sobie zażyczył, a przy tym był w stanie zabrać ze sobą tylu ludzi, ilu tylko zapragnął. W młodości używał swego Daru do całkiem niewinnych celów, jednak na starość oszalał. W jednej chwili, pod wpływem nagłego, niezrozumiałego impulsu skupił się na swojej mocy i powiedział głośno: „Chcę przenieść się w inny świat; być tam, gdzie wszystko jest inne, a jednocześnie takie samo; tam, gdzie my, Obdarzeni, będziemy rządzić, a wszyscy inni podporządkują się nam. Wraz ze mną przeniesie się każdy – co do jednego – mieszkaniec Amaru”.
Pstryk!
Planeta opustoszała.
Znów: pstryk!
Obdarzeni pojawili się na Ziemi.
Ziemianie przestraszyli się ludzi, którzy nagle zjawili się na ich terenie i w dodatku używających nadprzyrodzonych mocy. Przybysze z Amaru natychmiast skorzystali z okazji i zgodnie z wolą starca osiedlili się na planecie, podporządkowując sobie Ziemian i pomiatając nimi. Mimo powszechnego pogardzania istotami ziemskimi, rodziły się dzieci, które miały matkę z Amaru i ojca z Ziemi lub odwrotnie. Od momentu zasiedlenia planety przez obcych minęło 700 lat. W wyniku kombinacji DNA, posiadanie Daru uległo pewnego rodzaju deformacji – dzieci zostawały obdarzane dopiero w wieku 14-16 lat, a jeśli po skończeniu 16 lat okazało się, że dziecko nie ma żadnej specjalnej zdolności… cóż, oznaczało to, że jest ono skazane na pogardę, upokorzenie. Mimo wielu buntów, walk o równość, sytuacja Nieobdarzonych od kilkuset lat się nie zmienia – wciąż są poniżani.
Więc, albo rodzisz się jako Obdarzony… albo równie dobrze możesz umrzeć.
Łoo! Skąd Ty wzięłaś pomysł na takie opowiadanie! Rzadko się zdarza, aby już prolog mnie zachwycił, a tym razem tak było! Krótko, na temat, z pomysłem. Mam nadzieję, że nie zrezygnujesz tak jak napisałaś powyżej, bo jestem ogromnie ciekawa dalszej części.
OdpowiedzUsuńChciałabym żyć na takiej planecie, mieć jakiś dar, ale nie chciałabym żeby za mojego życia był taki szaleniec, który przeniósłby wszystkich na całkiem inną planetę.
Więc zostało mi tylko czekać na rozdział pierwszy. :D Dodaję do obserwowanych. :)
ps. jakbyś mogła wyłączyć weryfikację obrazkową byłabym wdzięczna. :)
Pozdrawiam!
Dziękuję, również dodaję do obserwowanych. ;)
Usuńniech ci już będzie z tym szablonem, że tak powiem dupy nie urywa ale jest spoko ;d i fajny opis czy coś tam... a co do prologu to tak... hm... pomysł fajny, tylko na serio reg jak skończysz po mniej niż 7 notkach to zrobię ci krzywdę, ja nie żartuje promis mi ( ju łejt for mi) że nie poddasz się tak łatwo -.- pomysł na serio fajny ;d ciekam co twój wery saml brain wymyśli xd napisz szybko 1 notkę to pogadamy! i zmień te literki!
OdpowiedzUsuńFuck Love KotQ, ze tak powiem a tak na serio to ja xd
potterblog-historiiciagdalszy.bloog.pl
Przyznam ,że genialny pomysł. Zapowiada się bardzo dobrze (:
OdpowiedzUsuńChociaż przyznam ,że mała ilość notek , zwłaszcza przy dobrej powieści może pozostawić pewien niedosyt c;
Claudine