Rozdział miał być dłuższy, ale chciałam dodać go jeszcze w ferie, a dziś chyba jest ostatni dzień, kiedy mam czas. Sorki, ale muszę nadrobić cały tydzień sprzed ferii, kiedy nie byłam w szkole. :x + po feriach mnóstwo sprawdzianów, kartkówek, do tego zaliczanie zaległych sprawdzianów i kartkówek. Taak, musiałam sobie ponarzekać.
Właśnie oglądałam ostatni odcinek Sword Art Online*, kiedy drzwi do mojego pokoju się uchyliły i ujrzałam wyglądającą zza nich zatroskaną twarz mamy, otoczoną burzą jasnych loków. Natychmiast wstałam z łóżka, zatrzymałam film i znów usiadłam.
- Hej, Ellie. Właśnie dzwoniła mama Claudii. Mówiła, że nie wróciła na noc, nie ma pojęcia, co się z nią dzieje, a z jej głosu wnioskuję, że jest na skraju załamania. Widziałaś się z nią może wczoraj? Nie informowała cię, czy gdzieś idzie? – spytała zmartwionym tonem.
- Nie – odparłam szczerze zdziwiona. Dziewczynie nigdy nie zdarzało się znikać z domu na noc. – Wczoraj nie była w szkole, a potem do niej nie poszłam, bo całe popołudnie… - urwałam i odwróciłam wzrok. „Czekałam godzinami w krzakach przy jakimś sklepie na Jacka, który ścigał kolesi ze średniowiecza”. - …siedziałam w bibliotece – skłamałam. – Przykro mi, też się o nią martwię – pokręciłam z rezygnacją głową.
- No dobrze – westchnęła. – Daj mi znać, jak czegoś się dowiesz. Tak w ogóle, to… co ty oglądasz? – wskazała na monitor.
- Mamo… - mój głos zwiastował tysięczną z rzędu kłótnię pt. „To nie są chińskie bajki”.
Kobieta tylko przewróciła oczami, a ja odpowiedziałam słabym uśmiechem. Gdy zamknęła drzwi, sięgnęłam po telefon i wybrałam numer Jacka. Jeśli przyjaciółka do kogoś się odezwała, to tylko do niego.
Nie odebrał. Spróbowałam jeszcze raz.
Wstałam i podeszłam do okna; słońce górowało i mocno świeciło nad naszym małym miasteczkiem. Niecierpliwie czekałam, aż chłopak w końcu naciśnie tę zieloną słuchawkę. Kiedy tylko sygnał ucichł, zapytałam napastliwie:
- Wiesz, co się dzieje z Claudią? Nie było jej w domu od wczorajszego ranka.
- Słuchaj, wiem, że mi nie uwierzysz, ale Łowcy…
- Masz rację, nie wierzę ci – przerwałam mu ostrym tonem. - Mów. Kontaktowała się z tobą?
- Oni ją p o r w a l i! – krzyknął kładąc nacisk na ostatnie słowo.
- Łowcy Obdarzonych? – prychnęłam. – Nie wierzę. Po prostu nie wierzę. Czy ty nie rozumiesz, że to nie czas na twoje gierki?! Ostatecznie ona jest twoją dziewczyną, powinieneś jej pomóc!
- A ty jesteś idiotką. Zaraz u ciebie będę.
Rozłączył się. Ścisnęłam telefon w dłoni i zaczęłam głośno oddychać próbując się opanować. Po co ja w ogóle do niego dzwoniłam? Tylko mnie denerwował.
Po chwili pojawił się. Nawet nie raczył użyć swego daru bezszelestnego chodzenia – albo przynajmniej po ludzku cicho wejść – tylko wparował z hałasem do mojego pokoju i zatrzasnął drzwi. Obrócił mnie twarzą do siebie, pochylił się do przodu i oparł dłonie na kolanach, by spojrzeć mi w oczy.
- Wiem, że masz mnie za wariata, ale musisz mi uwierzyć. Naprawdę sądzisz, że mnie to bawi? Kocham Claudię, zależy mi na niej i nie pozwolę, by stała jej się krzywda. – Widziałam, że sili się na spokojny ton, ale jego brązowe oczy zdradzały wszystko – wściekłość, troskę i… prośbę? Czyżby błaganie o zrozumienie?
Wbiłam spojrzenie w podłogę. Nagle zrobiło mi się wstyd. Co, jeśli ta jego bajka o Łowcach jest prawdziwa? Jeśli oni mają moją przyjaciółkę?
- Proszę. Przestań udawać, że jesteś najmądrzejsza i chociaż raz w życiu spróbuj komuś zaufać – wycedził.
Skierowałam na niego moje olbrzymie niebieskie oczy.
- Dobrze – odpowiedziałam cicho i krótko.
Jack wyprostował się, przeczesał ręką włosy i wydał z siebie przeciągłe westchnienie ulgi; najwyraźniej zadowolił go spokojny, ustępliwy ton mego głosu.
Podeszłam do łóżka i usiadłam. Podkuliłam nogi, oplotłam je ramionami i położyłam głowę na kolanach. Chłopak po chwili wahania opadł ciężko obok mnie.
- Słucham – zachęciłam go łagodnie.
- Oni ją mają. Widziałem. Wczoraj cię odprowadziłem i szedłem do domu na skróty, przez las. Oni tam stali, między drzewami. – Zacisnął mocno powieki, jakby „oni” byli aż tak straszni, że samo wspomnienie go przerażało. – Trzymali dziewczynę. Miała związane ręce i nogi, stała odwrócona do mnie plecami. W świetle księżyca zauważyłem jej długi blond włosy. To na pewno Claudia – mówiąc to, wlepił we mnie szeroko otwarte oczy. – Poznałbym ją zawsze i wszędzie. Łowców było czterech: ubrani w czarne peleryny z mieczami lub łukami w dłoniach. – Na wzmiankę o mieczach miałam ochotę parsknąć śmiechem, jednak wiedziałam, ze chłopak mówi prawdę; nie wymyśliłby czegoś takiego. Kontynuował: - Przemieszczali się na koniach. Oczywiście mógłbym spróbować odbić dziewczynę, ale wiesz… pomyślałem o tych twoich błyskawicach i w ogóle… - urwał, zacisnął usta w wąską kreskę i zaczął rozglądać się po pokoju starając się unikać moich oczu. Nic więcej nie mówił – nie musiał. Jego twarz wyrażała niemą prośbę, niemal błaganie, które natychmiast zrozumiałam.
- Chcesz, żebym ich… zabiła? – zamrugałam.
W odpowiedzi pokiwał gorliwie głową.
- Nigdy nie zabiję człowieka – powiedziałam stanowczo. Wstałam i zaczęłam krążyć nerwowo po pokoju. – A nawet jeśli, to nie w lesie. W ten sposób mogłabym wzniecić pożar.
- Czyli jednak bierzesz pod uwagę użycie swego daru na Łowcach? – wziął głęboki oddech i wstrzymał powietrze w płucach, mając nadzieję, że odpowiem „tak”. Ja tylko przyglądałam mu się z konsternacją. Co miałam zrobić? Naprawdę, nikogo nie zabiję. Ale może powinnam się zastanowić, co Jack ma począć? Przecież nie zniesie bezczynnego czekania na cud. A kogo mógł poprosić o pomoc? Nikt z tych, których byłby w stanie wtajemniczyć w sprawę z Łowcami, nie posiadał daru, który daje możliwość zabijania. Tylko ja.
- Nie… Nie wiem. – Rozłożyłam bezradnie ręce. – Ewentualnie mogłabym użyć mocy jak paralizatora, to nie zrobiłoby większej krzywdy – zgodziłam się ostatecznie.
Chłopak momentalnie zerwał się z łóżka, przykucnął przy mnie i ujął moje dłonie.
- Naprawdę? – Wyszczerzył zęby. – Zrobisz to?
Jego uśmiech udzielił się mnie.
- Taaak. W końcu czego się nie robi dla świrusów? Wyglądasz, jakbyś prosił mnie o rękę. Obrzydliwy widok, uwierz. Wstań i puść mnie.
Uczynił to, co kazałam, nadal susząc zęby i zerknął na zegarek.
- Muszę już lecieć. Myślę, że możemy zacząć naszą akcję ratunkową dziś po południu. Możesz? - Przytaknęłam. – Świetnie. To… do zobaczenia.
Jack rzucił się do drzwi, lecz zatrzymał się z ręką na klamce. Odwrócił się, otworzył buzię, żeby coś dodać, lecz chyba się rozmyślił i rzucił tylko krótkie „dzięki”. Zmusiłam się do lekkiego uśmiechu, który natychmiast zniknął. Gdy tylko chłopak wyszedł, nogi się pode mną ugięły i opadłam na podłogę. Ukryłam twarz w dłoniach.
Boże, w co Claudia się wpakowała? W co JA się wpakowałam?
______________________________________
*SAO - świetne anime, jedno z moich ulubionych. <3
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMiałaś napisać ten komentarz jeszcze raz, zuoczyńco jeden. D:
UsuńOna potrafi tymi błyskawicami zabijać? wow, a myślałam, że to tylko taki bezużyteczny dar, tak jak mówiła wcześniej. Wcale taki bezużyteczny nie jest. :)
OdpowiedzUsuńPorwali Claudię? No ładnie, ciekawe czy uda im się ją uratować. Okropne to było jak sobie wyobraziłam jak ją związali i w ogóle. Co oni chcą jej zrobić? Zabić ją? I ciekawe gdzie teraz ona i Jack znajdą Claudię. Chociaż jak połączą swoje dary to mogą coś zdziałać, on ich zaniesie tak żeby ich nie zauważyli a ona może użyć błyskawic! :)
Jak zwykle czekam na kolejny! :D
[och i widzisz, wiedziałam, że to ja tak czytałam, że nie dotarło to do mnie, że bezszelestne chodzenie to dar Jacka! chociaż jak już przeczytałam Twoją odpowiedź to zaświtało mi w głowie, że jednak to było. A co do darów, Claudia jakiś ma? Na pewno ma, bo po co by ją Łowcy porwali, myśl lysithea czasem, myśl! :D najgorzej będzie jak wspomniałaś o jej darze a ja jak zwykle nie zauważyłam. chyba wrócę i przeczytam jeszcze raz poprzednie rozdziały! :D]
Ściskam!
Dzięki wielkie za komentarz. ;)
UsuńTym razem nic nie przeoczyłaś, nie wspominałam jeszcze o darze Claudii ^^. W następnym rozdziale dowiesz się, jaki ma. :D
ej ty odemnie po prostu ścigasz! dary.... claudia.... nie no foch ;p a tak wogóle to powiedz mi jaki dar ma ta dziewczyna xd rozdział super :D czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńciał ^^
potterblog-historiiciagdalszy.bloog.pl
Czytałam, ale choroba mnie zmogła i nadal trzyma :( dla tego powiem, że zajebiste i lud chce więcej i wracam do łóżeczka.
OdpowiedzUsuńHope
Cześć u mnie na http://forgetting-road.blogspot.com/ pojawił się dzisiaj nowy rozdział. Zapraszam i liczę na opinię.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Devrait